W imieniu Redakcji dziękuję za wszystkie nadesłane odpowiedzi. Informuję ponadto, że synogarlice pocztowe niestety nie powrócą, gdyż nie pozostawiono adresów zwrotnych. Nie wykluczone, że dzięki społecznemu temu gapiostwu już wkrótce pojawi się przepis na gołąbki. A póki co, stosownie do sugestii, przepis na zupę z dupy cukinii. Na początek, poznajmy ją. Dupa cukinii wygląda tak: (Uwaga! Równie dobrze może znajdować się z drugiej strony):
Poza tym, że jest warzywem podwójnie dupiastym (jak nie próbować, zawsze zaczynamy od dupy strony), cukinia ma wiele zalet. Niesłusznie uznawana za warzywo mdłe, kojarzy się z tym, że na patelni zmienia się w papkę... Nie można się chyba mylić bardziej w kwestii chrupiącej cukinii. Jej potencjał jako składnika potraw jest całkiem spory. Warto powiedzieć, jakkolwiek by to zabrzmiało, że w przypadku cukinii liczy się rozmiar. Do większości dań używam małych cukinii, nie większych niż ogórki. Staram się wybierać nie przerośnięte - praktycznie nie ma w nich pestek i dobrze zachowują kształt w czasie przyrządzania (nie ma w nich jeszcze tego gąbczastego środka). Wyjątek stanowi cukinia faszerowana, z której i tak usuwam środek, żeby następnie zastąpić go nadzieniem. O surówkach, zapiekankach i faszerowaniu cukinii oraz o jej obłędnej, choć całkiem przypadkowej karierze jako składnika kanapek (po zamarynowaniu), będzie jeszcze czas opowiedzieć. Tymczasem - dupa....ehm, pardon...zupa.
PORA NA CUKINIĘ:
- 1 por
- 2-3 nieduże cukinie
- oliwa
- zielona pietruszka
- koperek
- pestki dyni
- sól, pieprz, gałka muszkatołowa, imbir
Zrobić było to prosto: półkrążki pora i plasterki cukinii podsmażyłam na dużej patelni (sama najpierw cukinię przez moment, dopiero później dodałam pora, który dość łatwo przypalić). Kiedy wszystko zrobiło się szkliste, ale nadal jeszcze było zielone, przełożyłam warzywa do garnka i dolałam do 1,5 litra bulionu warzywnego z kostki (jestem leniem, półprodukty mnie ratują) i natkę pietruszki. Po 30 minutach gotowania zupa jest gotowa. Trzeba ją jeszcze doprawić - według uznania solą i pieprzem, a KONIECZNIE szczyptą gałki muszkatołowej i imbiru.
Amen.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz