czwartek, 13 maja 2010

Już są.

Truskawki, na razie nie bardzo truskawkowe - ale już są. Mimo, że najlepsze dopiero nastąpi, oprzeć się trudno. A będzie coraz lepiej.

Mam odlotowe nowe sposoby na truskawki. Ale to trzeba poczekać aż będzie więcej. Żeby tylko słońce wyszło (jak dziś pomiędzy 5.45 a 6.20), to ładne będą truskawki w tym roku.

niedziela, 9 maja 2010

Dokształcam się

Czy już wspomniałam, że uwielbiam Jamiego Olivera? Bardziej niż Nigelle Lawson dlatego, że Naked Chef nie tylko gotuje, ale jeszcze robi świetne rzeczy związane z poszerzaniem świadomości żywieniowej ludzi - zwłaszcza dzieci w UK i USA. Poza tym, to fajny chłopak ze wsi, co zwichniętą miejską młodzież wstawia na dobre tory przez gotowanie i jak gdzieś podróżuje, to zawsze znajduje fajne lokalne specjalności, bo wjeżdża w najboczniejsze dróżki.

Czad. I love the guy.

 

niedziela, 2 maja 2010

tymianek przez miętę...

Nastrój na romantyczne komedie nie zdarza mi się często. Powiedziałbym, że wręcz rzadko. W dobrym, ewkowym towarzystwie to przyjemność niemałego kalibru, a to dlatego, że zabawne momenty w filmie pojawiają się zupełnie niespodziewane i najczęściej nie są zamierzeniem twórców filmu, tylko powodowane są naszym pędem prześmiewczym. Jedna z tych fajnych, całkiem zabawnych komedii romantycznych które znam, opowiada o księdzu (granym przez Edwarda Nortona, co samo w sobie jest powodem, żeby lubić ten film) i rabinie (tu Ben Stiler, bardzo zabawny),  przyjaciołach mieszkających w NYC, zakochujących się (sic!) we wspólnej koleżance z dzieciństwa. Przysłowiowy tymianek przez miętę aż czuć z ekranu...

Ano, ano. I tak może stąd właśnie, już wczoraj zachciało mi się ruskich z tymiankiem i miętą (zachciało się też mojito, co wprowadziłyśmy z Ewcią w czyn niezwłocznie). Na pierogi trzeba było jednak poczekać aż do dziś. Ruskie z mięta i tymiankiem. Brzmi jak brednia? Trochę zaufania. Przepis na ruskie z miętą poznałam kilka lat temu, na drugim roku studiów. Wtedy lepienie pierogów było jedną z częstych rozrywek grupowych moich znajomych. Popołudnia i wieczory pierogowe... taśmowo przebiegająca praca, specjalizacja w robieniu ciasta, wykrawaniu, lepieniu, wrzucaniu do garnka, odławianiu i wspólne dla wszystkich upodobanie do konsumpcji. W doborowym towarzystwie.

A wracając do ruskich... pomysł początkowo wydawał się lekko niemożliwy, ale szybko przekonałam się że to po prostu pyszność! W tych pierogach nie ma ciężkiej smażonej cebuli ani boczku żadnego. Jest za to mięta w środku i tymianek na wierzchu. Świeży, orzeźwiający smak mięty zdejmuje z ziemniaków ciężar, a tymianek na wierzchu ma wspaniała, lekko cytrynową nutę - wszystko jest świetne razem, a do teko dużo lżej strawne. Nawet moi nastawieni na tradycyjne jadło znajomi przekonali się łatwo i poddali się urokowi tych pierogów. Poczuli miętę przez tymianek... i już byli po mojej stronie.


Przepis jest prosty, to znaczy tak prosty jak przepis na zwyczajne ruskie, tyle, że z tofu zamiast twarogu. Jednak, małe  i pozornie nic nie znaczące dotknięcie zielonymi listkami czyni cuda! Serio, serio. Poczciwe ruskie kluchy na nowo ożywają jako zupełnie nowa potrawa!


Ruskie - tymianek przez miętę
Ciasto:
- mąka
- ciepła woda
- sól

Farsz:
- 0,5 kg ugotowanych ziemniaków
- 250g  twardego tofu pokruszonego
- sól, pieprz
- 1-2 łyżki posiekanej świeżej mięty albo 1-2 łyżeczki mięty suszonej (np z... herbatki ekspresowej)

Dodatki:
- tymianek suszony
- oliwa

Ciasto na pierogi jest uniwersalne. Mąkę zagniatam z ciepłą wodą aż do uzyskania gładkiej, elastycznej masy. Odrobinkę solę. Nie robię dużo ciasta od razu - zawsze można szybko dorobić w razie potrzeby. Z 500 g. maki wyjdzie około 20 - 25 pierogów

Farsz powstaje w sposób zupełnie najprostszy- z połączenia ugotowanych  ostudzonych i rozgniecionych dokładnie ziemniaków i tofu oraz mięty.  Doprawiam go lekko solą i trochę mocniej pieprzem.

Z ciasta wykrawam kółeczka (ja wykrawam foremką do tarteletek, bo jest trochę większa niż zwykła szklanka i ma pofalowane brzegi, ale szklanka też spełni to zadanie!), wypełniam farszem i sklejam. Jeśli ciasto jest dobrze zrobione, nie trzeba zwilżać brzegów. Można jednak dla pewności zrobić to mimo wszystko. Rekordowa ilość zlepionych przeze mnie pierogów to było chyba jakieś 200 sztuk. Rety... Okazja była urodzinowa kolegi i razem z koleżankami ulepiłyśmy pierogi dla wszystkich zaproszonych gości.

Pierogi wrzucam go osolonego wrzątku i gotuję około 2-3 minuty od wypłynięcia. Lubię je potem podsmażyć na patelni. Wtedy właśnie dodaję suszony tymianek, rozcierając go w dłoniach nad patelnią. Cudownie pachnie.

No mniam, jakie dobre!!! Chyba się wzruszę.

sobota, 1 maja 2010

Nie ten wygląd, smak... bezbłędny!

To po prostu zapiekanka warzywna. Z marchwi (startej na tarce jarzynowej o dużych oczkach) i czerwonej cebuli (w półkrążkach), podsmażonych razem na maśle ze sporą ilością drobno skrojonego świeżego imbiru, połową czerwonej papryczki chili (!) i ząbkiem czosnku...do tego surowa cukinia w plasterkach i pokrojone pomidory podsmażone z granulowana soją. Prawie w ogóle się nie przyprawia, bo wszystkie składniki są raczej wyraziste (imbir! chili!). Odrobina soli i pieprzu i szczypta gałki muszkatołowej zrobią tej mieszance wystarczająco dobrze. Zapieka się 30 minut w piekarniku w temperaturze 200 stopni.

To bardzo smaczne, chociaż wygląda tak, jak ja nie lubię, żeby wyglądało jedzenie - jak misz-masz czegokolwiek z czymkolwiek.



Nie mniej - bardzo polecam bo łatwe i bez pudła wychodzi. Nieciężkie a sycące. Mniam. Przegania złe myśli.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...