środa, 20 kwietnia 2011

Ananas z Caracas!

W życiu zaśpiewałam dwie piosenki o ananasie. Jedną po niemiecku (!!!), a drugą po czesku (!!!). Nie do wiary? A jednak. Na dowód zdjęcie. Mój korpus i towarzyszące mu dwa przecudnej urody ananasy, które w dalszej części koncertu niestety (!) padły ofiarą noża koleżanki, wykonującej swoisty protest song...



I jedna z nich do odsłuchania. Hmmm, ogarniasz myślą mnie jodłującą i wymachującą ananasami na scenie?
Potem było jeszcze weselej - drugą była czeska piosenka "Ananas" (a jakże) z repertuaru Jarmily Veselej


A więc lubię ananasy - stąd tytuł mojego alternatywnego (i lekko zaniedbanego) bloga z mózgotworami. A teraz chętnie ułożyłabym kolejną piosenkę ku czci tych wspaniałych owoców. Radość, radość. Bo wyszły mi piękne i pyszne tarteletki z ananasami i konfiturą pomarańczową. Z resztą, jak miały nie wyjść, skoro ich zrobienie to wyzwanie godne trzylatka :)






Składniki (na 10 ciastek):

- 1 puszka ananasów w krążkach (może być oczywiście ananas surowy też!) - tam jest właśnie 10 krążków, więc akurat.
- 2 rolki ciasta francuskiego (lub odpowiednia ilość innego, dowolnie przygotowanego ciasta)
- 10 łyżek gęstej konfitury (ja użyłam resztki mojej konfitury pomarańczowo - żurawinowej)

Do pieczenia najlepiej użyć tarteletek o średnicy, pozwalającej spokojnie umieścić krążek ananasa w cieście (moje miały ok 10 cm). 


Produkcja jest superłatwa:

* Krążki ananasa odsącza się (a zalewy nie wylewaj, bo się przyda jutro do pełnoziarnistych placków ananasowych).
* Ciasto się rozwija i wycina się z niego 20 kółek o pofalowanych brzegach. Najlepiej to zrobić przy pomocy tarteletki, bo wtedy wiadomo, że rozmiar akurat będzie pasował.
* Teraz można włączyć piekarnik na 200 stopni.
* A potem łączy się elementy: ananasa umieszcza się na jednym z krążków z ciasta, do dziurki pośrodku i na górę kładzie się nieco konfitury, po czym przykrywa się drugim kawałkiem ciasta. Całość trzeba wziąć do łapki i złączyć brzegi ze sobą, ściskając. Jak pierożek.
* W końcu, umieszcza się każde ciastko w osobnej tarteletce i ostrą końcówką noża nakłuwa delikatnie górną powierzchnię.
* Potem już tylko trzeba włożyć wszystkie ciacha razem do piekarnika na ok 20 minut. W połowie włączyłam termoobieg.

Ciastka są mało pracochłonne, a duże, ładne (wręcz jak ze sklepu!) i na dodatek smaczne - słodkie, ale nie za bardzo - myślę, że w sam raz na ząb i na apetyt. 







7 komentarzy:

  1. ojacieeee ja chcę takie tartaletki!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Och Aniu, cudne wspomnienia ozywilas! Twoje wykonanie Ananas aus Caracas bylo przewspaniale:D Pozostala Ci jeszcze do zaspiewania piosenka o ananasie po angielsku, czyli 'It couldn't please me more' z 'Kabaretu':D http://www.youtube.com/watch?v=wjo-jbSzjoM

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny pomysł, szczególnie że przepis rzeczywiście prosty a efekt no... po prostu nic tylko iść do kuchni i spróbować. Muszę sobie w końcu sprawic foremki do tartaletek! O! I to jest postanowienie na maj :).

    OdpowiedzUsuń
  4. No! A wogóle, to jestem zaszczycona odwiedzinami, o Wielka Blogerko! Gratuluję!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. PS. Opowiedz trochę, jak było i w ogóle. Ciekawam.

    OdpowiedzUsuń
  6. Prześliczne te ciasteczka. Koniecznie muszę je zrobić tym bardziej, że chodzi za mną coś słodkiego :-)

    OdpowiedzUsuń
  7. ojej jakie piękne, chyba upiekę... Chociaż nie wiem, czy uda mi się tak ładnie posklejać ciasto francuskie... tego radzaju próba w moim wykonaniu byłaby wyczynem.. Te ciasteczka wyglądają obłędnie. Dzięki za inspirację.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...