czwartek, 30 września 2010

Patison, Proch i panierowana końcówka...

... września. 

Proch znany także jako Fruczak-Gołąbek, ta toruńska ćma barowa, pierwsze PIÓRO nadwiślańskiej Starówki (nie... nie o walorach literackich pisaniny jego tu mowa) i najlepszy kelner wśród doktorantów nauk politycznych nawiedził niespodzianie a pożądanie poznańskie progi. Poznań reprezentowany tu przez AKP jest mu za to wdzięczny. Z tej wybitnej okazji wylądował na naszym stole patison jak kosmiczny spodek (nie mylić z Pattinsonem, który jest niejadalny). Jak obcy w Strefie 51, został pocięty w plasterki a potem podany w złotej skorupce z bułki tartej i (a jakże!!) mąki ciecierzycowej... eee, to już chyba inna historia. Chociaż, kto wie, co z alienami robią Uesańcy..?





Wieczorem udało nam się zaznaczyć  swoją obecność w przestrzeni miejskiej zarówno konsumpcyjnie, pochłaniając falafele i hummusy na drodze do i z centralnych rewirów, jak też literacko (uprzejmie informujemy, że przejście na dziedziniec klubu Dragon WYŁĄCZNIE przez toaletę), muzycznie (czy wiesz, że w każdą środę w Resecie są jazzowe jamy? Miło, choć to potworna mordownia) i towarzysko. A wszystko to natchnione myślą, że to PRZEZNACZENIE, jak śpiewa Aldona Orłowska, polonijna gwiazda z Malmo...

4 komentarze:

  1. Oswoiłaś ufo-dynie!! Grats!

    Słuchałaś tych irlandzkich kawałków?

    OdpowiedzUsuń
  2. Słuchałam - nie uwierzysz, jaki zbieg okoliczności tą muzyka uruchomiłeś - podobno zwie się to "synchronizacją" w języku ezoteryki :D

    Bardzo miła to muzyka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty jesteś raczej na bakier z ezoteryką, Anna, o ile wiem. Więc o czym mi tu mówisz?

    OdpowiedzUsuń
  4. No tak, jestem raczej na bakier niż na wprost. Ale to akurat były przytoczone słowa kogoś innego.

    Pozdro. Patisony.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...