niedziela, 21 marca 2010

(g)astronomiczna wiosna!

Dzień dobry!

To już oficjalne. Że wiosna. Astronomiczna, kalendarzowa... i, że nawet pogoda się temu podporządkowuje. Co za ulga! Od dawna wszyscy mówili o tym. Ba! Już od stycznia pojawiały się wysłowione pragnienia zmiany, raz po raz, razem z uwagą "o, już trochę dłuższy dzień" oraz "oho... za miesiąc o tej porze będzie już pewnie jasno"... Tęskni się za jadowitą, prawie nienaturalną zielenią pierwszych liści, pojawiających się czasami w ciągu jednej nocy! Za wścieklizną rozkwitu. Za życiem.


Już jakiś czas temu moje menu zostało zdominowane przez kolor zielony. Niedawno poszłam do pobliskiego sklepu i odkryłam przy kasie, że dokładnie wszystkie produkty które kupiłam, były ZIELONE! No i tak jem to zielone... najczęściej jak najmniej przetworzone. Czyli przepisy łatwe i szybkie.


PASTA Z ZIELONEGO GROSZKU I CIECIORKI
- 1 część zielonego groszku (może być ugotowany z mrożonki)
- 1 część cieciorki (z puszki, bo gotowanie jej sporo trwa)
- pasta sezamowa Tahini (świetna do past warzywnych, humusów, dostępna w większych sklepach, kilkanaście zł za słoik) ALBO olej sezamowy/oliwa z oliwek
- ziarno sezamu
- trochę soli

Cała praca, jaka dzieli mnie od konsumpcji trwa moment i polega na rozdrobnieniu wszystkich składników blenderem (moje ulubione narzędzie!). Tylko sezam dodaję na końcu. Dzięki dodaniu tahini (najlepiej), albo oleju/oliwy, pasta nie będzie sucha. Poza tym roślinny tłuszcz wspomaga pono wchłanianie witamin. Pasta jest bogatym źródłem błonnika, witamin z grupy B, fosforu i potasu. To wszystko chyba bardzo dobrze robi na mózg, a niestety jest w niedoborze po zimie. Czyli się przyda.



Dziś po prostu - taki zielony humus z chrupiącym ogórkiem i niezastąpionymi kiełkami lucernowymi, ale sprawdza się świetnie też do kanapek (w doborowym towarzystwie chleba razowego i jajka staje się turbo baterią białka i błonnika - jak kto pakuje na masę, w sam raz), albo jako puree, do wszystkiego, lepsze i zdrowsze niż ziemniaki.

Bon Apetit!







A teraz małe kółko biegiem po osiedlu? Cyk-cyk. Ojej, bo jeszcze mi mięśnie wyrosną...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...